Mieszkańcy 44

Nie widziałem filmu Jana Komasy, nie mam zdania na jego temat. Jestem jednak ciekaw czy ktoś kiedyś zrobi film o Powstaniu, którego bohaterami nie będą żołnierze AK tylko ludność stolicy? Może na 80-tą rocznicę Powstania?

Mój krótki opis scenariusza (napisałem go w 10 minut) o Powstaniu.



Roboczy tytuł "Mieszkańcy 44"

Zasłużona w walce z okupantami i zaborcami rodzina przenosi się ze swojego majątku do Warszawy ("dzieci będą miały lepszą edukację").

Ojciec, głowa rodziny nade wszystko chce tylko jednego - żeby koszmar I wojny nigdy się nie powtórzył i żeby jego dzieci nie zaznały co to rzeź i zabijanie w wojennym amoku.

Po wybuchu II WŚ postanawiają zostać w Warszawie (resztki ich ziem i majątku został zajęty przez Sowietów) - Powstanie zastaje ich 1 sierpnia 1944 roku podczas pakowania się do wyjazdu na wieś.

Ojciec kategorycznie zabrania swoim dzieciom angażować się w walkę (podejrzewa, że jego syn w tajemnicy chadza na "spotkania niepodległościowe") co doprowadza do konfliktu i długotrwałych dyskusji ("Ty się biłeś za Polskę, dlaczego mi nie pozwalasz?").

Matka widząc ogrom zniszczeń i falę represji chce wyjechać - błaga Ojca żeby ten zgodził się sprzedać resztkę majątku (głównie biżuterię) w zamian za bezpieczny transport poza miasto. Ojciec uznaje, że w mieście będzie bezpieczniej ("przecież nie zniszczą całego miasta!"). Rodzina za resztę pieniędzy kupuje prowiant i barykaduje się w mieszkaniu.

Powstanie obserwujemy zatem oczami rodziny uwiezionej w mieszkaniu wokół którego biegają raz powstańcy, raz niemieccy żołnierze. Walka, wybuchy, naloty, rozstrzeliwania. Pewnej nocy znika syn, który ucieka żeby walczyć z powstańcami.

Ojciec wymyka się z mieszkania i pod ogniem biega po mieście szukając wśród walczących powstańców swojego potomka. Dociera do walczącego oddziału, spotyka swojego syna - ten oświadcza, że nie ma zamiaru wracać i to co robi jego ojciec (ukrywanie się w domu) to jest tchórzostwo a nie walka o Ojczyznę.

Dyskusji przysłuchuje się dowódca oddziału, który pod koniec rozmowy podchodzi i pyta się czy ojciec jest prawdziwym Polakiem i dlaczego nie walczy z nimi na barykadzie. W tym momencie zaczyna się zmasowany atak niemieckich oddziałów - oddział powstańców dostaje się pod silny ogień i praktycznie przestaje istnieć.

Ojciec odciąga ciężko rannego syna i z wielkim trudem wraca do swojego mieszkania odkrywając, że podczas jego nieobecności do domu wdarli się członkowie oddziału Dirlewengera gwałcąc jego żonę i nastoletnią córkę (po czym rozpruwając im brzuchy).

Żołnierze rechocząc właśnie opuszczają dom, ignorując stojącego przed wejściem Ojca z umierającym synem na rękach. Końcowa scena: Ojciec wyciąga pistolet z kabury syna żeby popełnić samobójstwo - niestety okazuje się, że to jest wystrugany pistolet z drewna.

Fade out.

Na czarnym tle tekst: "Ten film jest hołdem dla 200 tys mieszkańcow Warszawy, którzy zginęli podczas Powstania 1944 roku".

Napisy końcowe.

W tle słychać piosenkę powstańczą "Warszawskie dzieci".

PS. Jak co roku 1 sierpnia stanę o godzinie 17.00 żeby oddać hołd wszystkim, którzy 70 lat temy zginęli w Warszawie - żołnierzom i cywilom.
Trwa ładowanie komentarzy...